Zły dzień, oj zły...
Chodzę z podkrążonymi oczami i półprzytomna, ponieważ udało mi się w nocy przespać dwie godziny.
Wstałam wcześniej niż miałam, a do pracy się spóźniłam pół godziny, bo autobus nie przyjechał, cholerna komunikacja, same łobuzy...
Szefowa wściekła, w końcu musiała być całe 40. minut sama z własnymi, nieśpiącymi dziećmi. Masakra co? To nic, że niektórzy wytrzymują ponad trzy godziny. Podobno do szału doprowadził ją krzyk G., szybko traci cierpliwość. Spóźniłam się pierwszy raz, a afera jakby codziennie się tak działo. Uznała, że co by było gdyby śpieszyła się do pracy... ale się nie spieszyła, wiec o co chodzi? Ja jej na to, że "wzięłabym wtedy taksówkę", no i śmie sugerować, że zaspałam i że woli jak Ala jest rano, bo jak ona zaśpi to szybciej dojedzie, bo mieszka blisko, itd. Widziała w moich oczach chęć zasugerowania, aby w takim razie kogoś takiego znalazła, więc zmiękła, bo nie wyobrażacie sobie jak ciężko znaleźć opiekunkę do trojaczków - do takich trojaczków itd. Potem aż do końca dnia aż za miła. Ja nigdy nie zaspałam i ze wstawaniem problemów nie mam, tak powiedziałam i zajęłam się dziećmi, ale jak mnie język swędział, jakie obelgi rzucałam w myśli to sobie nie wyobrażacie. Chyba faktycznie się nie wyspałam, innym razem to bym się tylko roześmiała.
Jest nerwowa, ale ma też plusy, pocieszam się i staram mimo wszystko za coś tam lubić. Teoretycznie do tego charakterku się przyzwyczaiłam, ale, że obie miałysmy widać kiepski początek dnia to i kiepski mamy koniec.
G. wrzeszczy niemiłosiernie czasem, ale jedyna rada olać i przeczekać, wszystkie interwencje pogarszają sprawę. K. ostatnio przesłodka, a D. coraz dłużej potrafi bawić sie sama.
Zasypiam...
Pa.
Chodzę z podkrążonymi oczami i półprzytomna, ponieważ udało mi się w nocy przespać dwie godziny.
Wstałam wcześniej niż miałam, a do pracy się spóźniłam pół godziny, bo autobus nie przyjechał, cholerna komunikacja, same łobuzy...
Szefowa wściekła, w końcu musiała być całe 40. minut sama z własnymi, nieśpiącymi dziećmi. Masakra co? To nic, że niektórzy wytrzymują ponad trzy godziny. Podobno do szału doprowadził ją krzyk G., szybko traci cierpliwość. Spóźniłam się pierwszy raz, a afera jakby codziennie się tak działo. Uznała, że co by było gdyby śpieszyła się do pracy... ale się nie spieszyła, wiec o co chodzi? Ja jej na to, że "wzięłabym wtedy taksówkę", no i śmie sugerować, że zaspałam i że woli jak Ala jest rano, bo jak ona zaśpi to szybciej dojedzie, bo mieszka blisko, itd. Widziała w moich oczach chęć zasugerowania, aby w takim razie kogoś takiego znalazła, więc zmiękła, bo nie wyobrażacie sobie jak ciężko znaleźć opiekunkę do trojaczków - do takich trojaczków itd. Potem aż do końca dnia aż za miła. Ja nigdy nie zaspałam i ze wstawaniem problemów nie mam, tak powiedziałam i zajęłam się dziećmi, ale jak mnie język swędział, jakie obelgi rzucałam w myśli to sobie nie wyobrażacie. Chyba faktycznie się nie wyspałam, innym razem to bym się tylko roześmiała.
Jest nerwowa, ale ma też plusy, pocieszam się i staram mimo wszystko za coś tam lubić. Teoretycznie do tego charakterku się przyzwyczaiłam, ale, że obie miałysmy widać kiepski początek dnia to i kiepski mamy koniec.
G. wrzeszczy niemiłosiernie czasem, ale jedyna rada olać i przeczekać, wszystkie interwencje pogarszają sprawę. K. ostatnio przesłodka, a D. coraz dłużej potrafi bawić sie sama.
Zasypiam...
Pa.